wtorek, 9 grudnia 2014

Siostra śmierć - pogrzeb o. Sylwestra


5 grudnia 2014 r. o godz. 8.30 w infirmerii prowincjalnej zmarł o. Sylwester Piotr Haśnik OFM, który należał do wspólnoty naszego klasztoru w Miejskiej Górce. Jego pogrzeb odbył się w Panewnikach 9 grudnia 2014 r. o g. 11.00. Nasza wspólnota nowicjacka i klasztorna uczestniczyła w tej uroczystości. Homilię wygłosił o. Józef - magister nowicjatu.

O. Sylwester był cenionym spowiednikiem i rekolekcjonistą w Polsce i za granicą. Wielką troską duszpasterską otaczał Młodzież Franciszkańską, Franciszkański Zakon Świeckich i Rycerzy św. Franciszka. Był wielkim przykładem wierności charyzmatowi franciszkańskiemu. Dla wielu pokoleń młodych braci był tym, który ukazywał swoim życiem i posługiwaniem co to znaczy: być bratem mniejszym.

O. Sylwester Haśnik OFM przeżył 63 lata, w Zakonie 43, w kapłaństwie 36. 

Requiescant in pace.

3 komentarze:

  1. Ojciec Sylwester to przyjaciel, brat, ojciec i duszpasterz. Nauczał poprzez rekolekcje w kraju i wielu innych krajach jak Ekwador, Kanada, Meksyk i innych. On nie tylko przekonał ludzi, że warto słuchać słów Bożych, iść Jego wytycznymi lecz również nauczył swoim życiem jak ufać Bogu tak do reszty by powierzyć Mu swoje życie. Ja przeżyłam koło Ojca sporo lat, nieustannie wsłuchując się w Jego polecenia Życiowe tak by podobać się Bogu. To On nawrócił mego męża, mamę, dzieci. Poprzez modlitwę nawracał ludzi, przełamywał ich nieufność wobec Boga. To był wcielony Anioł. Wiele ludzi po odbytych z nim rekolekcjach później powracało do ojca dzwoniąc, przyjeżdżając do Klasztoru. Ojciec nie zważając na godziny późne (często całe noce) prowadził rozmowy telefoniczne z ludźmi szczególnie z Kanady. Wielokroć Polonia kanadyjska Przyjeżdżała do Ojca do Polski by odbyć spowiedź swego życia. Nigdy, nigdy On nikomu nie odmówił. Jego śmierć to wielka strata. Ja osobiście nie potrafię się podnieść z tego koszmaru. Swoją posługą dokonywał wielu cudów, nawróceń, uzdrowień. Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Jego śmierć to rzeczywiście wielka strata, ale to nie koszmar. Cieszmy się, że jest już w domu Ojca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak. wielu z nas ma teraz w niebie osobistego orędownika. Z przeogromną miłością dźwigał nasze problemy tu na ziemi, z tą sama miłością będzie je teraz przedstawiał Panu, wstawiając się za nami. Cieszmy się jego wiekuistą radością przebywania z Bogiem- największym pragnieniem jego życia.

    OdpowiedzUsuń